- Hej! W końcu, ile to można czekać?! - zawołała Anna szybko, gdy tylko ujrzała Angie.
- Wiesz jaka jest długa droga. To co? - odpowiedziała Angie - Jedziemy na koncert?
- Nie pytaj się, oczywiście że tak! Musimy! - odparła Anna Feldor i weszła do łazienki. Ale Angie czuła w tym domu coś niepokojącego. Szmery i szepty za sobą doprowadzały ją do szału. Czuła, że ten dom jest nawiedzony, już od dawna, a gdy tylko u niej nocowała, skrzypiały drzwi. Anna Feldor jest singielką, ale napewno znajdzie kogoś kto jej będzie towarzyszył do końca życia.
- Już, co taka wystraszona? - zapytała Anna, zapinając rozporek i wychodząc z łazienki.
- A nic, nic - odpowiedziała Angie.
Dziewczyny w takim razie spieszyły się, ponieważ miały tam konieczne być (na koncercie). Anna ubrała się w czerwony aksamitny strój, a na głowie miała kokardkę w białe kropki. Zaś Angie ubrała sukienkę do kostek, bardzo śliczną - fioletową, a na głowie miała uczesanego warkocza zawijanego.
Wystraszona Angie zobaczyła zjawę.
- Chodźmy stąd! - zawołała i wybiegła pod drzwi domu. Anna Feldor poszła za nią.
- Co się stało? Co ty ducha zobaczyłaś czy co? Hahaha! - zapytała śmiejąc.
- Tak, zobaczyłam ducha - odpowiedziała zestraszona Angie.
- No coś ty, to był żart - oznajmiła zdziwiona Anna. Dziewczyny szczęśliwie dotarły na koncert. Ale to nie był koniec niespodzianek dla biednej Angie.
Dostała patelnią w głowę.